Jestem ostatnim pokoleniem, które rozumie jak bardzo zmieniły się czasy fotografii. Pamietam aparaty fotograficzne z kliszą, oczekiwanie na wywołane zdjęcia.
Niestety już rzadko wywołujemy zdjęcia na papierze. Tworzymy albumy czy wysyłamy rodzinie odbitki. Ale ja nawet nie o tym chciałam pisać. Tylko o tym jak łatwo jest teraz zrobić zdjęcie, a jeszcze łatwiej je skasować. Ale czy na pewno?
No właśnie. Wszystkiemu i wszystkim robię zdjęcia, jakbym chciała zatrzymać każdą ulotną chwilę. Telefon mam z najlepszym możliwym aparatem fotograficznym, aparat zresztą też najlepszy. Robię zdjęcia wszystkim i wszystkiemu. Mam około 79 tysięcy zdjęć. Łapiesz się za głowę? Ok, dużo, ale nie potrafię kasować nawet tych nieudanych, przypadkowych. Pamiętam wakacje z rodzicami gdy byłam dzieckiem, dwa tygodnie w Jugosławii, Grecji czy we Włoszech i tylko 36 lub o zgrozo 24 klatki kliszy. I też nie było pewności, że to będą 24 udane zdjęcia.
Dlatego cieszy mnie każde nawet nieudane zdjęcie. Jak ustawiam aparat, skupiam się na ptaszku i gdy naciskam spust migawki ten zrywa się do lotu. No i samo słowo na k.. ciśnie się na usta. Po chwili jednak żal znika bo dzisiejsze czasy pozwalają zrobić kilka a nawet kilkanaście zdjęć i z tego wybrać jedno idealne. Telefony nawet same wybierają najlepszą wersję.
Czy to jest lepsze niż klisza? Analogowe aparaty i wyczekiwanie na odbitki? Nie wiem, pamiętam jednak rozczarowanie gdy okazało się, że ktoś za wcześnie otworzył aparat i prześwietlił kliszę, lub wszystkie zdjęcia są za ciemne albo poruszone.



© Copyright 2013 TITAN Theme. Powered by WordPress theme by Peerapong
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.
Dodaj komentarz